Dziś opowiem Wam o moich ulubionych kosmetykach w minionym miesiącu.
Czas na kilka cukiereczków:
1. Pierwszym skarbeńkiem, o którym Wam dzisiaj powiem jest żel do mycia twarzy marki
Biały Jeleń.
Coś co mnie do niego przyciągnęło to fakt, że jest to produkt hipoalergiczny oraz ma za zadanie dokładne oczyszczenie naszej skóry. Czy się sprawdził ? Oczywiście! Doskonale oczyszcza, zmywa makijaż, nie podrażnia, jest bardzo delikatny. Natomiast zauważyłam też małe wady. Jedna z nich to fakt, że ten żel w ogóle się nie pieni, a drugi i za razem ostatni minusik to opakowanie, z którego te maleństwo uwielbia się wylewać.
cena : ok. 8 zł.
2. Kolejnym ulubieńcem, a właściwie ulubieńcami są chusteczki do demakijażu z płynem micelarnym marki Cleanic.
Można by było się zastanowić czemu kupiłam te chusteczki skoro każde inne chusteczki tej marki były do kitu. Odpowiedź jest prosta, Siłownia. Potrzebowałam czegoś z dobrym opakowaniem, ale też delikatnego i usuwającego makijaż twarzy, częściowo też oczu. Szukałam jakby produktu idealnego, ale bardziej zaskakujące jest to, że te chusteczki spełniły moje wymagania. Są dobrze nasączone, ale nie za bardzo oraz spełniają wszystkie moje życzenia.
cena: ok. 10 zł.
3. Lecimy dalej i teraz dosłownie kilka słów o żelu antybakteryjnym marki Bath&Body Works.
Produkt wszystkim znany, różni się przede wszystkim od produktów tego typu zapachem, bo pachnie niesamowicie ładnie. Mój jedyny zarzut to fakt, że myślałam, że będzie bardziej wydajny.
cena: 7,90 zł.
4.Kolejny kosmetyk to mgiełka do ciała marki Playboy.
Wydaje mi się, ze akurat nad tym nie ma co się rozgadywać. Powiem tak, uwiodła mnie swoim zapachem.
Ani się jakoś oszałamiająco nie trzyma, ani nie jest super wydajna, ale ten zapach to coś czego mi trzeba po siłowni.
cena: ok. 15 zł.
5.Kolejna rzecz to maleństwo do zakrywania niemiłych niespodzianek. A więc przedstawiam wam
Multi Mineral marki Bell.
Korektor, który kupiłam przez przypadek, na promocji, jako ostatni za niecałe 6 zł. Zaczęło się od będę brała go na siłownię, bo jest jasny a Mac'a mi szkoda. Teraz używam go codziennie, bo naprawdę bardzo dobrze sobie radzi z sińcami pod oczami, zaczerwienieniami oraz małymi niedoskonałościami. Moim zdaniem nie jest idealny, ale jak na tą cenę jest super.
cena: 5,99 zł.
6.Ostania gwiazda tego wieczoru, a właściwie tego postu to cień do brwii
marki essence, z podwójnego zestawu.
To jest coś za co nie zapłaciłam ani grosza, ponieważ dostałam ten cień od mojej kochanej Domy, bo ona używała tylko jaśniejszego z zestawu. Od razu pomyślałam, że to kolor idealny. Tak też jest super mi pasuje kolorystycznie, a do tego trzyma się cały dzień. Czego chcieć więcej od cienia do brwi ? Nie wiem.
cena: całkowicie za free :)
To już wszyscy kosmetyczni ulubieńcy czerwca, niedługo na pewno napiszę Wam o tych niekosmetycznych.
Mam nadzieję, że z czegoś skorzystacie i chętnie dowiem się czego Wy używaliście w tym miesiącu.
Pozdrawiam Emilka :)
Instagram: instagram.com/trzynastaa
Ask: ask.fm/trzynastaaASK
Twitter: twitter.com/Trzynastaa
Mail: trzynastaa@gmail.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz